Bliżej dawnych tradycji weselnych na Śląsku: drużyna weselna

Redaktor Blog 0 komentarze/y

Człowiek szuka miłości, bo w głębi serca wie, że tylko miłość może uczynić go szczęśliwym”. To słowa Jana Pawła II, które są zapewne znane wielu osobom, być może także i Tobie. Niezależnie od tego czy zgadzasz się z tym, co powiedział kiedyś nasz rodak piastujący urząd papieża, czy nie, szczęśliwe uczucie to coś wartego poszukiwań. Bo kiedy znajdzie się drugą nierówną połówkę pomarańczy i siedzi się na wprost tej odpowiedniej dla nas osoby, wszystko wydaje się tak proste i piękne niczym oddychanie. Jeśli Ty lub ktoś Ci bliski zamierza wziąć ślub i szuka inspiracji zw. z dawnymi tradycjami z terenu Śląska, dziś mamy coś interesujące, a co dotyczy tzw. drużyny weselnej. Być może zapragniesz sprawić, aby znów były żywe na Twojej uroczystości i zabawie weselnej te rzeczy, które praktykowali nasi przodkowie.

Drużyna weselna?

Tak, drużyna weselna. To element obrzędu związany z weselem na Śląsku. Jak podaje Teresa Smolińska w publikacji „Tradycyjne zwyczaje i obrzędy śląskie” choć zachowała się funkcja starosty weselnego, sam w sobie zwyczaj ulega coraz większej redukcji.

Marysia się pani matki pytała,

Na co się ta drużyneczka zebrała?

Oj, na twoje, moja Maryś, wesele

Zaprosiłam miłych gości tak wiele.”

(Fragment pieśni weselnej, za: Encyklopedia staropolska, Zygmunt Gloger)

Ale dalej być może wiele osób wciąż nie wie, o co chodzi z tą całą drużyną weselną… Już spieszymy z wyjaśnieniem. W przeszłości był to orszak weselny dwóch rodów składający się z orszaku pana młodego i jego drużbów, a także z orszaku panny młodej i jej druhen, a także rodziców panny młodej, przyjaciół i wszystkich sąsiadów.

Jedzie Marysia, jedzie,

Drużynę z sobą wiedzie,

A starostowie za nią,

Jako za jaką panią.”

(Fragment pieśni śpiewanej w drodze do kościoła, za: Encyklopedia staropolska, Zygmunt Gloger)

W dawnych czasach starostę weselnego nazywano wyprosacz, swat, postarzejszy czy starzejszy. To w jego rękach leżał cały zakres obowiązków. Będąc mistrzem ceremonii odpowiadał za szereg rzecz i przede wszystkim od niego zależał przebieg całej uroczystości.

Panował nad takimi kwestiami, jak m.in.:

  • spraszanie gości weselnych,

  • przeprowadzanie tzw. wyprosów,

  • wygłaszanie odpowiednich przemówień podczas błogosławieństwa młodej pary,

  • występowanie w charakterze świadków podczas ślubu,

  • dysponowanie alkoholem,

  • wznoszenie toastów podczas uczty weselnej,

  • zbieranie datków na czepiec i dla kucharek,

  • składanie okupu za przepuszczenie orszaku w drodze do kościoła.

Co ciekawe, coraz częściej można zauważyć, iż funkcję starosty weselnego przejmują panie – nazywa się je starościnami lub starszymi druhnami.

W tym momencie warto zaznaczyć, że sama rola drużbów i druhen została też ograniczona. W przeszłości to właśnie te osoby zapewniały sprawny przebieg wesela. W chwili obecnej mają tak naprawdę funkcję reprezentacyjną.

Rytuały, które giną w mroku przeszłości

Rzeczywistość za oknem ulega ciągłej zmianie, ale te zmiany są nieodzowne dla świata. Także my jako ludzie jesteśmy inni, nasze życie wygląda odmiennie od tego, jakie znały nasze babcie i dziadkowie, a także prabababcie i pradziadkowie, i tak coraz bardziej zagłębiając się w przeszłość. Przemiany w zwyczajach Ślązaków są też dosłownie widoczne gołym okiem, wystarczy wsłuchać się w stare opowieści, sięgnąć po książki o dawniejszych czasach czy po prostu wziąć do rąk album fotograficzny naszych przodków. Ktoś kiedyś jednak powiedział, że nic nie umiera jeśli o tym pamiętamy. Warto więc mieć w pamięci to, w jaki sposób świętowali ten jeden z najbardziej szczęśliwych okresów w życiu mieszkańcy dawnego Śląska, być może też i przodkowie niektórych z nas.

Bibliografia:

Wszystkie przytoczone w tym artykule zwyczaje pochodzą z publikacji opracowanej przez Teresę Smolińską, „Tradycyjne zwyczaje i obrzędy śląskie”, wyd. Uniwersytetu Opolskiego, Opole 2003.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *