Tłuczenie na szczęście! Czyli przedślubny Polterabend

Redaktor Blog 0 komentarze/y

Zastanawialiście się kiedyś jak sprawić, aby przyszłe życie małżeńskie było dobre, radosne i upływało w wiecznej miłości? Okazuje się, że istnieje pewien zwyczaj przedślubny, który ma przynieść Młodej Parze szczęście na nowej drodze. Zastanawiacie się, co to takiego? O czym mowa? Chodzi o tzw. Polterabend, Polter, czyli coś, co polega na tłuczeniu szkła lub porcelany przed domem rodzinnym narzeczonej. Wszystko odbywa się w wigilię ślubu. Zwyczaj ten zachował się jeszcze do dziś, można go zobaczyć w dużych i małych miejscowościach na Górnym Śląsku, a także w okolicach Kaszub, Kociewa, Czeczewa, Ziemi Chełmińskiej, na Kujawach oraz w Poznańskiem. To co, tłuczemy na szczęście…?

Korzenie Polterabendu

Gdzie szukać korzeni tego zwyczaju przedślubnego, który do dziś dnia przetrwał m.in. na Górnym Śląsku? Otóż wywodzi się on a tradycji ślubnych kultury niemieckojęzycznej, szczególnie miast hanzeatyckich.

Był znany także w Austrii, Danii i Szwajcarii.

Symbolika tłumaczenia szkła

Ludowa tradycja podaje, że tłumaczenie szkła jako zwyczaj przedślubny ma być symbolicznym pożegnaniem przeszłości, dawnego życia, ale też być czymś w rodzaju zerwania dotychczasowych więzów rodzinnych i przyjacielskich. To rytuał przejścia do nowego życia społecznego i rodzinnego dla kobiety, która lada moment wstąpi w związek małżeński.

Co ciekawe, dawniej wierzono, że ten zwyczaj ma magiczną moc i poprzez hałas tłuczonego szkła odpędza się złe duchy, tym samym zapewniając parze spokojne i szczęśliwe życie.

Jak widać wiara w to jest wciąż silna skoro na Górnym Śląsku wciąż tradycja ta jest obecna, choć w zależności od rodziny może przybierać ona nieco inny przebieg.

No to do dzieła! Czyli o tym jak to wygląda w praktyce

Ten zwyczaj przedślubny tradycyjnie praktykowany był w wigilię ślubu, czyli w piątek wieczorem. Obecnie coraz częściej ma to miejsce na tydzień przed ceremonią zaślubin. Przed domem Panny Młodej zbiera się rodzina, przyjaciele znajomi, sąsiedzi, a także każda osoba, która nie otrzymała zaproszenie na ślub.

Tłucze się porcelanę, stare talerze, kubki, butelki, ale nie tylko. Czasem można usłyszeć o umywalkach, słoikach czy nawet telewizorach… Wszystko odbywa się przed drzwiami wejściowymi, na progu lub specjalnie przygotowanym do tego celu kamieniu. Nie trudno się więc domyślić skąd określany jest ten wieczór jako trzaskany.

Zwyczaj mówi, że po wszystkim Panna Młoda powinna posprzątać potłuczoną porcelanę. Z kolei zadaniem Pana Młodego jest uraczenie zebranych osób wódką. Do tak mocnego trunku często podaje się jakieś jedzenie, napoje, grana jest nawet muzyka. Oczywiście nie może zabraknąć życzeń dla przyszłych małżonków i nie obędzie się bez świętowania do późnych godzin nocnych.

A skoro najbardziej interesuje nas zwyczaj ten na terenie Górnego Śląska warto w tym miejscu zaznaczyć, że tutaj nie tłucze się szkła, ani naczyń fajansowych. Dlaczego? Wierzy się, że przynosi to pecha.

Oczywiście, im więcej potłuczonej porcelany i szkła, tym większe szczęście ma czekać Młodą Parą.

Fałszywy Ślub

Co ciekawe, czasem na Górnym Śląsku zwyczaj ten obraca się w coś kształtem przypominającego cygańskie wesele, czyli tzw. fałszywe wesele. Jeśli nie macie zielonego pojęcia na czym to polega, już zdradzamy wam sekret! Otóż przed domem Panny Młodej pojawia się korowód weselników z fałszywą Parą Młodą i fałszywym księdzem. W tak pełnej śmiechu i radości atmosferze przystępuje się do nieprawdziwej ceremonii ślubnej, podczas której prawdziwa Para otrzymuje życzenia od wszystkich zebranych gości.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *