Warkocz – symbol dziewictwa

Redaktor Blog 0 komentarze/y

Siedlisko siły, energii, nośnik sił życiowych, ale i mocy twórczej duszy. O czym mowa? O włosach. Rozpuszczone symbolizowały pokusę, która rozbudzała pożądanie u mężczyzn. Magiczne zdolności przypisywały im różne kultury, a według Zaratrusty miały one przynależeć do świata zła. Dlaczego o nich dziś wspominamy? Stąd, że dawien panny w Polsce nosiły długi warkocz oznaczający dziewictwo, a z chwilą zawarcia związku małżeńskiego miały miejsce tzw. rozpleciny, czyli rozplatanie i rozczesywanie go, a nawet podcinane lub obcinane, skąd pochodzić ma nazwa białogłowy.

Co wiecie na tematów włosów…?

Mieliście świadomość, że starożytni Grecy z okazji ślubów składali włosy w ofierze? Działo się tak, ponieważ ówcześni ludzie wierzyli, iż są one źródłem sił życiowych.

Zdawaliście sobie sprawę, że pełniły one ważną rolę w wielu rytuałach o charakterze magicznym? Hanna Szymanderska w książce „Śluby polskie. Tradycje, zwyczaje, przepisy” przytacza przykłady tj. np.:

  • wiązanie węzłem z włosami osoby, której chciano zdobyć miłość,

  • składanie kosmyka włosów niektórym świętym jako wyraz oddania albo żalu za grzechy,

  • noszenie w medalionie pukli włosów ukochanych osób.

Oznaka dziewictwa

Dawniej warkocz zwano kosą – wplatano w niego czerwoną wstążkę – był jedną z najbardziej cennych ozdób głowy panny, symbolem wolnego stanu lub dziewictwa.

Rozpleciny a ślub

Szymon Szymonowiec w „Sielankach” pisał: „Panno czas już rozpuścić warkocze rozwite, /Czas oblec szaty takiej sprawie przyzwoite… /Tak i za matek naszych w obyczaju miano.”

Powyższy cytat jest idealnym wstępem do tematu rozplecin, który zapewne interesuje wiele i wielu z Was przy okazji dawnych rytuałów związanych z zaślubinami i weselami.

Jak łatwo się domyślić rozpleciny był to rytuał, w którym dziewczyna oficjalnie była wykluczana ze społeczności panien. Ten polsko-słowiański zwyczaj był czymś, co zapowiadało dawniej oczepiny.

Do końca XIX wieku rytuał rozplecin był praktykowany i polegał na rozpleceniu i rozczesaniu warkocza, ale ten przywilej przysługiwał wyłącznie dziewicom. Najpierw jednak druhny musiały go zapleść i spleść. W ten przeznaczony dla męskiej drużyny wplatano ciernie, szpilki i igły, a w drugi dla starościn, monety. Następnie wkładały na głowę Panny Młodej chustkę. Dopiero teraz „trafiała” ona w ręce drużby z rózgą. Zaczynał się teraz targ o „kosę dziewiczą”. Drużbowie mieli za zadanie kupić ją od braci Panny Młodej. Tak przychodził moment właściwych rozplecin. Zaczynało się od oracji starszego drużby. W tej chwili można było słyszeć śpiew druhen nawołujących braci Młodej i dalszych krewnych oraz drużbów do wykonania tego rytuału.

Śpiewano np.:

Chodzi pan młody po sieni

Nosi grzebień w kieszeni

Rozplecie, rozczesze

Złoty warkocz młodsze.”

Kobieta, która lada moment miała zostać mężatką, tańczyła taniec zwany „do rozplecin”, przy tym stosując się do starego zwyczaju żegnania swojego panieństwa. Ten przypominał małe widowisko teatralne, w którym główna bohaterka popłakiwała i uciekała. Drużbowie mieli za zadanie ją złapać, po czym sadzano ją np. środku izby i wtedy włosy były rozplatane. Po tym obrzędzie matka kobiety wkładała jej na głowę ślubny wianek, w który wpleciona była ruta i rozmaryn.

Bibliografia:

Hanna Szymanderska, „Śluby polskie. Tradycje, zwyczaje, przepisy”, wyd. Świat Książki, Warszawa 2008.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *